Gazeta Stonoga

Cztery lata kacetu

Był trzeci lipca 2016 r.

Po obiedzie zasiedliśmy do stołu na tarasie napić się kawy i zjeść dobrego ciasta, które wczoraj przywiozłem od rodziny, której wyświadczyłem wspólnie z ludźmi pomoc.

Jak psychicznie chory zapytałem gości

-czujecie to?

-co? Odpowiedzieli

-no taką trumną i kwiatami zaśmierdziało

-coś ty!, spojrzeli na siebie z zażenowaniem 

Po chwili mój Iphone zaświecił się na biało a dźwięk dzwonka był nie z tej ziemi.

Zszokowany syn dukał przez telefon tato Mikołaj miał wypadek na motorze.

O godzinie trzeciej jeden nad ranem Mikołaj odszedł z tego świata.

Na nodze miałem opaskę dozorującą SDE w sprawie sławetnego lexusa.

Gdy trumna z Ciałem Mikołaja została wyprowadzona z barką w tle, dostąpiło do mnie dwóch smutnych Panów i usunęło opaskę SDE z nogi wręczając wezwanie do odbycia kary.

Mikołaj opuszczał nasz świat, a oni przyszli posypać moją ranę pisowską solą.

Chcieli mnie wsadzić już natychmiast i powołali nawet biegłych, którzy napisali, że obecny stan mego zdrowia psychicznego uniemożliwia odbywanie kary pozbawienia wolności.

Nikt jednak na opinię uwagi nie zwrócił. 

W tamtym czasie, w Turkowskim Sądzie Rejonowym czekał na uprawomocnienie wyrok uniewinniający w sprawie w której w latach 2005-2006 byłem tymczasowo aresztowany pomyślałem nie pozwolę się zamknąć bo gdy wyrok się uprawomocni to tamte archiwalne aresztowanie będę mógł zaliczyć sobie do sprawy lexusa i nie będę musiał siedzieć w więzieniu.

Czmychnąłem do Monte Carlo i czekałem na uprawomocnienie się tego wyroku.

W kwietniu 2017 roku koniński Sąd Okręgowy uchylił wyrok uniewinniający (czwarty) i polecił proces przeprowadzić od początku.

W tym samym momencie zasadność moich dotychczasowych działań przestała być zasadna i wróciłem by sam 07 maja 2017 r., stawić się do więzienia.

Zamknęli mnie na D2 w celi nr 15 w której były kamery w części mieszkalnej i w kąciku sanitarnym. Czymś okropnym było załatwienie potrzeb fizjologicznych wiedząc, że patrzy na Ciebie kamera.

Czternaście dni-tyle miałem spokoju zanim rozpoczęto przewozić mnie z miasta do miasta, ze sprawy na sprawę.

Po którymś z transportów chciał mnie odwiedzić 80-letni teść usłyszał od Jarosława Romanowicza-Zastępcy Dyrektora AŚ Białołęka że teść to nie rodzina, a że z tatą był mój 8 letni wówczas Antoś zaczął płakać i pytać dlaczego dziadek nie jest naszą rodziną.

Romanowicz nie musiał długo czekać na moje podziękowanie. Podziękowałem mu nagłaśniając samobójczą śmierć osadzonego-byłego szefa urzędu skarbowego. Romanowicz się ostał ale głównego dyrektora Cezarego Śmietanowskiego powiozły pisowce, a szkoda bo to przyzwoity facet był i więziennik z powołania.

W pudle jak to w pudle nuda i nerwy więc aby czas zabić zamówiłem akta sprawy za którą siedziałem i odkryłem, że byłem niewłaściwie zawiadomiony o terminie rozprawy na której zapadł wyrok.

Szybko złożyłem wniosek o wznowienie postępowania zakończonego prawomocnym wyrokiem wraz z wnioskiem o wstrzymanie wykonania kary.

Równolegle cały czas dziękowałem Romanowiczowi za teścia nierodzinę.

Jarek nie wyrabiał ciśnienia i załatwił sobie u Brzostka (Dyr. Okręgowy SW) aby ten z przyczyn bezpieczeństwa wywiózł mnie do Siedlec.

Tak też się stało 18.09.2017 r., że wpadły GIS-y i wywiozły mnie do Siedlec.

Na dzień dobry otrzymałem zgodę na udział w ślubie syna (do końca kary miałem wówczas 5 miesięcy)

Marek Suwiński -dyrektor ZK Siedlce miał za zadanie przypierdolić mi w psychę i to mu się udało, bo na chwilkę przed wyjazdem na ślub wycofał swoją zgodę na mój udział w uroczystości.

Jako iż jestem wybitnie złośliwy i staram się po trzykroć odpłacić swoim wrogom, aż trzy tygodnie zajęło mi wymyślenie jak skurwielowi odwdzięczyć się i wymyśliłem.

Dwudziestego siódmego listopada 2017 r., wziąłem pasek i powiesiłem się a był to dzień bardzo ważny dla Suwińskiego bo miał gości w kryminale.

Nawet sobie nie wyobrażacie jaka to procedura, ile papierów, przesłuchań, gdy ktoś leci na linę. Udało się podziękowałem skurwielowi za ślub mego syna.

Tego samego dnia (jeśli się nie mylę) wywieziono mnie na obserwację psychiatryczną do szpitala w Pruszkowie.

Na miejscu byliśmy o godzinie 12.00 zostałem tam przyjęty, ale o 19.00 pod szpital przyjechało mnóstwo radiowozów i policjantów z długą bronią.

Powód? Suwiński napisał do Sądu, że się dowiedział, że ucieknę ze szpitala lub „odbiją mnie bliżej nieustalone osoby”

Odwieźli mnie do Siedlec, a z Siedlec po dwóch dniach na Białołękę.

Wyleczyłem Suwińskiego z hasła ujebać Stonogę.

Na Białołęce pobyłem ze 2 tygodnie gdy padła decyzja że niedoszła obserwacja w Pruszkowie zostanie przeprowadzona w ZK nr 2 w Łodzi i tak 15 stycznia 2018 roku znalazłem się w łodzkim więzieniu.

Na dzień dobry osadzili mnie w celi dla niebezpiecznych (wówczas jeszcze takim nie byłem) odebrali papierosy, żywność, odzież, telewizor i czajnik i wrzucili do dziury.

Tak łódzkim kurwom pisowskim dałem obserwację po tym jak mnie przymusowo karmili wciskając za grubą sondę do nosa przez którą wtłaczano zmiksowane jedzenie, że już po trzech dniach obserwacji napisali że jestem zdrowy i aby konwojówka czym prędzej mnie zabierała.

Wróciłem na Białołękę. Nadszedł pierwszy marca 2018 roku do więzienia wpłynął właśnie nakaz zwolnienia mnie do domu z uwagi na wstrzymanie wykonania odbywanej kary z uwagi na doniosłość okoliczności wskazanych we wniosku wznowieniowym.

A więc lecę do domku pomyślałem. Nic podobnego na polecenie pisowskiej kurwy Magdaleny Michalik z Prokuratury Okręgowej w Krakowie przewieziono mnie do Krakowa, postawiono zarzuty i jakieś wyszpachlowane kurwiszcze pisowskie z tamtejszego sądu rejonowego zastosowało areszt.

Jak dziś pamiętam tego ziobrowskiego lachociąga Michalikową gdy na moich oczach zaciera ręce i mówi do mnie a teraz jedziemy po twoją żonę i synusia…

Rusz ich kurwo to będziesz żałowała dzień, w którym usłyszałaś nazwisko Stonoga.

Nie posłuchała mnie pierdolona. Więc codziennie jechałem z nią tak, że płakała na salach rozpraw jebałem ją na śniadanie, obiad i na kolację.

A ta sucz pisała wnioski by za treść moich pis zastosować wobec mnie przepisy o ENCE.

Od 01.03.2018 r., nie miałem już widzeń z żoną i dziećmi nie mogłem też do nich dzwonić.

20.06.2018 kurwiszcze zaatakowało żonę i syna zatrzymując ich o 6 rano.

Nie będę owijał w bawełnę czekałem kiedy kurwę pisowską spotkam oko w oko i spotkałem ją, ale pierdolona tych obelg nie wytrzymała i jebła w rynnę.

Pomyślałem masz kurwo żryj…

9 listopada 2018 roku po 15-tej bez żadnych nowych okoliczności zawinięto mnie jak dychę z lady przebrano na czerwono i odwieziono do Rzeszowa na oddział dla niebezpiecznych.

W międzyczasie 26 września 2018 r., Sąd Okręgowy w Warszawie wznowił postępowanie w mojej pierwotnej sprawie.

Na enkach był Sajgon jakiego nigdy wcześniej nie przeżyłem, ale stan mojego zdrowia stale się pogarszał.

Biegli pisali opinie, że nie przeżyję takich stresów, a z czasem nawet więzienni lekarze z Rzeszowa zaczęli pisać że sytuacja jest katastroficzna-nikt się tym jednak nie przejmował.

Wożono mnie z pudła do pudła z sądu do sądu aż 17 i 18 stycznia 2019 dostałem dwóch kolejnych zapaści.

Wówczas padł na nich blady strach i w te pędy chcieli aby przyjął mnie jakiś więzienny szpital, z tym że wszystkie one odmówiły mego przyjęcia.

Prowadzący sprawę sędzia Kolanko w dupie miał stan mego zdrowia i papierologię jaką wysyłał rzeszowski kryminał do niego jako organu dysponującego.

Kolanko polecił przywieźć mnie do AŚ Kraków bo miał rozpoczynać się proces. Więc krakowskie kurwy pisowskie Machynia, Kotula i Krupa (dyrektorzy) razem ze skurwielem zwyrodnialcem- mengele tych czasów Uznańskim dostali Zbysia Stonogę w prezencie w czerwonym kubraczku.

AAAAA wy kurwy-pomyślałem to teraz odwdzięczę się Wam za tą enkę.

Powiem Wam ludziska, że wychodziłem z siebie i stawałem obok-ale te kurwy miały taką musztrę, że na szkoleniu nigdy takiej nie doświadczą.

Na zwykłych funkcjonariuszach się nie mściłem, ale gdy wiedziałem, że jest zmiana tornistrów dyrektorków to kurwa ogień tylko szedł. Tam dźwięków to nie otwierali ze 100 lat, a w moim przypadku leciałem, gdy chciałem-śpiewając po drodze lecę bo chcę….

Płaciłem straszną cenę, ale pisowskie kurwy nie miały ani sekundy spokoju ode mnie.

25 marca 2019 roku stało się to co zapowiadali biegli- udar mózgu.

Pobyt w szpitalu trwał do 12 czerwca 2019 w tym czasie Wojciech Kolanko-ignorant nominowany na SSO przez dudę z wypizdowa małego powoływał biegłych którzy wydawali opinie nie takie jakie Wojtuś chciał ale i tak miał to w dupie.

We wrześniu 2019 wydał z urzędu postanowienie o uchyleniu aresztu za poręczeniem majątkowym-stan zdrowia opisał tak, że oskarżony nie chce się leczyć.

I tak oto we wrześniu 2019 roku zostałem uwolniony.

16 grudnia 2019 , zatrzymanie i zarzuty ws fundacji – to skurwysyństwo obsługuje taki pojebus z Zamościa pod nazwą Ziarkiewicz kiedyś ciota nazywała się guzy.To kurwisko w stylu Michalikowej. Żona przyjebała mu rogi z recmanem haha -frajerze.

03 stycznia 2020 zatrzymali mnie kolejny raz z Kielc za znieważanie ziobrówki i pati kati show

10.02.2020 zatrzymali mi żonę i syna

27.02.2020 zatrzymali mnie ponownie ws Gazety Stonoga nie dostali aresztu lecz w dniu 05.05.2020 kurwiszcze z Sadu Okręgowego Warszawa Praga zmieniła to postanowienie na warunkowe aresztowanie i zostałem zamknięty.

Kiedy te sprawy posypały się kurwom dowodowo skazali mnie za księdza pedofila w Zawierciu oraz na 2,5 roku ws widmo, w której nie ustalono nawet pokrzywdzonego.

Tak w wielkim skrócie wyglądało te cztery lata kacetu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *